Dziś klika klatek, krótka zajawka z wesela Malwiny i Patryka. Uwielbiam takie slow weddingowe klimaty. Wesele odbyło się w Oazie Leńcze. W mojej opinii, to był piękny ślub, rzućcie okiem i napiszcie, czy macie podobne odczucia…;)
Wesele w Oazie Leńcze – reportaż ślubny w polskiej Toskanii
Planujecie swój wielki dzień i przeglądacie ciekawe miejsca na organizację wesela w okolicach Krakowa? Jeśli marzy Wam się świętowanie bez sztywnego grafiku, w otoczeniu natury, zabytkowej architektury i z lampką dobrego wina w dłoni, trafiliście pod właściwy adres. Jako fotograf ślubny miałem okazję uwiecznić niezwykłe przyjęcie Malwiny i Patryka, które idealnie wpisuje się w filozofię slow wedding.
Zapraszam Was na reportaż z miejsca, które udowadnia, że można zorganizować wesele inaczej niż wszyscy – z pełnym luzem, elegancją, ukochanymi pupilami i niesamowitą energią.
Przekonajcie się, jak autentyczne emocje, urok drewnianego kościółka, piękna architektura Oazy i obecność czworonogów połączyły się w jedną, spójną opowieść. Jeśli po obejrzeniu tych kadrów poczujecie, że to właśnie w taki sposób chcecie zapamiętać swoje wesele – napiszcie do mnie. Z przyjemnością wrócę do Oazy Leńcze, by zatrzymać w kadrze Wasze wspomnienia
























Ślub w drewnianym kościółku i wesele w stylu włoskim
Dzień Malwiny i Patryka zaczął się od niezwykle wzruszającej ceremonii. Ich przysięga małżeńska wybrzmiała w zabytkowym, klimatycznym, drewnianym kościółku, którego wiekowe mury i zapach drewna stworzyły podniosłą, a zarazem intymną atmosferę.
Zaraz po ceremonii przenieśliśmy się zaledwie 20 kilometrów od zgiełku krakowskich ulic do serca polskiej Toskanii. Oaza Leńcze to wyjątkowe, niezwykle klimatyczne miejsce, które natychmiast przenosi nas myślami na południe Europy. Nic dziwnego, że Malwina i Patryk szukając unikalnych wrażeń, zorganizowali tutaj wesele w stylu włoskim. Przepiękne wzgórza Małopolski, wszechobecna zieleń, wolno biegające konie oraz zapach rozmarynu i pieczonej pizzy stworzyły aurę, której nie da się podrobić.




























Czworonożni goście: wesele z psem i… kotem!
To, co skradło moje fotograficzne serce, to obecność wyjątkowych gości. Malwina i Patryk nie wyobrażali sobie tego dnia bez swoich czworonożnych przyjaciół. Przez cały dzień – od przygotowań, przez ślub, aż po szaleństwa w ogrodzie – wiernie towarzyszył im ich ukochany pies. Prawdziwym zaskoczeniem i hitem reportażu okazał się jednak kot, który dumnie przechadzał się wśród gości weselnych, szukając idealnego miejsca do drzemki i głaskania. Dla mnie jako fotografa, te niekontrolowane, pełne ciepła momenty ze zwierzakami były najwspanialszym materiałem do uchwycenia autentycznych emocji.


















Zabytkowy Spichlerz, czyli klimatyczna sala o rustykalnym charakterze
Sercem całego założenia, w którym odbywało się przyjęcie, jest XIX-wieczny, kamienny budynek. Ta klimatyczna sala łączy w sobie surowość historycznych murów z ciepłem naturalnego drewna. Ponieważ naturalne detale były motywem przewodnim dnia Malwiny i Patryka, ich wesele w stylu rustykalnym zyskało tu idealną oprawę. Surowe ściany z cegły i kamienia stanowiły perfekcyjne tło dla girland świetlnych, eukaliptusa i blasku świec.
Wnętrze Spichlerza jest niezwykle elastyczne. Dolne sale doskonale sprawdziły się jako parkiet, podczas gdy piętro pomieściło stoły biesiadne. Bliskość tarasu widokowego sprawiła, że goście płynnie przemieszczali się między tańcem a odpoczynkiem pod gwiazdami w strefie chillout.







Oaza Leńcze czy Villa Love? Wybór idealnego miejsca na ślub
Szukając przestrzeni w stylu toskańskim w Małopolsce, pary młode często stają przed dylematem: Oaza Leńcze czy równie popularna Villa Love? Choć oba obiekty to niezwykle fajne miejsce na wesele, reprezentują nieco inne podejście do estetyki.
- Villa Love stawia na iście śródziemnomorską, luksusową elegancję i otwarty widok na panoramę wzgórz wprost z tarasu.
- Oaza Leńcze to z kolei kwintesencja swobody, intymności, pet-friendly podejścia i bliskości natury. Kamienny spichlerz, wiejski klimat i rozległy ogród sprzyjają weselom w duchu slow, gdzie szpilki szybko lądują w kącie, a goście celebrują chwile na leżakach.
Oba miejsca są wyjątkowe, jednak to w Oazie Malwina i Patryk znaleźli ten charakterystyczny, swobodny luz, który pozwolił im i ich zwierzakom czuć się całkowicie swobodnie.
















Reportaż ślubny Malwiny i Patryka – zobaczcie ich historię
Gdyby ktoś z Was chciał obejrzeć pełną galerii zdjęć z tego wyjątkowego dnia – zapraszam serdecznie do kontaktu ze mną.
