Ślub z górami w tle. Ślubna opowieść Ani i Przemka.

W przededniu nowego sezonu, przed i za goniącymi terminami, poza upałami, poza obróbkami i plenerami, a nade wszytko poza schematami, z dala od pytań – kiedy, gdzie, i za ile – oraz w przestrzeni która pozwala na zdecydowanie więcej aniżeli album dla klienta, kolejny wpis…Nie wiem od czego zacząć, więc może zacznę od początku. Początek to zazwyczaj idea, myśl i tu ukłon dla Adama Trzcionki – kogoś, kto uzmysławia gdzie leży punkt ciężkości, i po co tyle potu w boju – jednym słowem za niekończącą się inspirację ;D Po drugie Ania i Przemek – wiem, wiem klienci, mydełko itd…Otóż też, ale…jest ogromne ALE 😉 Ludzie z pasją, otwarci na świat, i na innych – w fotografii jest pewna magia, lecz stety/niestety nie da się jej uzyskać w photoshopie czy przy pomocy innych mniej lub bardziej wirtualnych narzędzi. Zdjęcia i historia która z nich powstaje, zawsze zależy od nas, naszego nastawienia do otaczającej nas rzeczywistości…Fotografia ślubna jest zawsze wypadkową pomiędzy fotografem a ludźmi którzy są fotografowanie, dlatego tak ważne są spotkania oraz wybór takiej osoby z którą będzie się dało złapać pewną nić porozumienia. W tym wypadku magia, wypadkowa i nici zadziałały;) Nie zadziałał co prawda Tatrzański Park Narodowy ale Tatry nas nie zawiodły. Zapraszam na szczyptę lata, szczyptę gór, szczyptę oscypka i okowity a nade wszystko na szczyptę miłości 😉

miejsce akcji: trój wieś beskidzka, wisła, szczyrk, zakopane, tatry słowackie

plener slubny w kosodrzewinie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.